Józef najsprawiedliwszy
18 stycznia 2024

Kochani,

Jak co miesiąc kontynuujemy nasze rozważania o Świętym Józefie omawiając wezwania do Jego imienia zawarte w Litanii do Świętego Józefa.

Jeśliby ktoś chciałby przypomnieć sobie ubiegłoroczne konferencje, przeczytać je lub wysłuchać ich raz jeszcze to udostępniliśmy je na specjalnej stronie internetowej.

Wystarczy w dowolnej wyszukiwarce wpisać: Józef ze Zdroju / JozefzeZdroju.pl bez znaków polskich, a wyświetli się ta strona. Są też odnośniki do dedykowanej strony na Facebook’u czy też do parafialnego kanału YouTube.

Zapraszamy do subskrybowania, polubienia i udostępniania tych treści, ponieważ to też jest forma nowej ewangelizacji. Internet to taki nowy kontynent, a więc i tam trzeba być obecnym i ewangelizować w godny sposób.

Znamy już postać Świętego Józefa z 11-tu Jego przymiotów: Święty Józef - Przesławny potomek Dawida, Światło Patriarchów, Oblubieniec Bogarodzicy, Opiekun Odkupiciela, Przeczysty stróż Dziewicy, Żywiciel Syna Bożego, Troskliwy obrońca Chrystusa, Sługa Chrystusa, Sługa zbawienia i Głowa Najświętszej Rodziny.


To są wezwania szlachetne, adekwatne do tej wielkiej postaci, ale są to wezwania bezosobowe. Dziś będziemy się zwracać do Niego bezpośrednio, po Imieniu.

Józefie najsprawiedliwszy, Józefie najczystszy i Józefie najroztropniejszy – tymi trzema wezwaniami, zwracając do Niego po imieniu przygotujemy się na przyjęcie Szkaplerza Świętego Józefa w dniu 19 marca 2023.

Jeśli popatrzymy na nasz parafialny obraz Józefa to widzimy w nim człowieka sprawiedliwego, czystego mężczyznę i roztropnego ojca.

Lewą ręką, tą ręką przyległą do serca Św. Józef obejmuje słońce sprawiedliwości.

Prawa ręka trzyma lilie, czyli symbol czystości.

Natomiast roztropność jest zawarta w aureoli wokół głowy Świętego Józefa.


Czy żyjemy w sprawiedliwym świecie? Nie.

Jeden jest wyższy, drugi grubszy. Inny ma długie włosy, a drugi łysy.

Jedni chcą mieć dzieci a nie mogą, inni mogą mieć lub mają, ale ich nie chcą.

Jednym słowem żyjemy w niesprawiedliwym świecie.


Czy jednak naprawdę nie ma sprawiedliwości na tym świecie czy jej po prostu nie widzimy? Jak wyobrażamy sobie sprawiedliwość?

Józef pochodził z rodu Dawida, a synem Dawida był Salomon, który uchodził za wyjątkowo mądrego i sprawiedliwego. Ale czy taką sprawiedliwość przyniósł Jezus na ziemię?

W każdym z nas jest zapisane w genach „oko za oko” i „ząb za ząb”.

Rozumując po ludzku ta zasada Starego Testamentu nie była taka zła. Gdy ktoś mi wyrządził krzywdę to pierwszym odruchem nie jest wybaczenie, ale plan zemsty i to takiej, żeby najlepiej od razu całkowicie zlikwidować krzywdzącego.

Może to my, mamy takie wyobrażenie sprawiedliwości, ale raczej nie Pan Bóg. Sięgnijmy do Starego Testamentu, a zwłaszcza do Księga Izajasza.

Izajasz bardzo często i dość wymownie definiuje sprawiedliwość i to w zastanawiającym kontekście nagości.

[Iz 61, 10]: „Dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości.”


Aby dobrze zrozumieć ten wers warto przypomnieć sobie bajkę Andersena „Szaty Cesarza”. Żył pewien król – narcyz, zakochany w sobie i swojej garderobie.

I oto pewno dnia dwa spryciarze wmówili mu, że uszyją mu takie szaty jakich nikt inny nie ma świecie. To miały być bardzo drogie szaty, jak się nie trudno domyśleć to był podstęp. Krawcy skasowali fortunę, ale żadnych szat nie było. Król stał nagi przed lustrem, bo wmówili mu, że te specjalne szaty zobaczy tylko ten kto jest mądry. Nikt z dworzan nie ośmielił się powiedzieć królowi prawdy.

I wyszedł ów Król w orszaku do poddanych paradując dumnie, aż dopiero mały chłopczyk powiedział prawdę, że Król jest goły, co wzbudziło śmiech zebranych, ale Król dalej uważał wszystkich poddanych za głupców i szedł dalej nagi.


Warto teraz przenieść się do raju.

Adam gdy zobaczył, że jest nagi przestraszył się. Zobaczył prawdę o sobie, zobaczył swój grzech, ogarnął do lęk, bo wiedział, że czeka go kara.

Tyle, że Pan Bóg zanim sprawiedliwie wyrzucił Go z raju, najpierw okazał miłosierdzie dając mu odzienie. Zauważmy, że modny jest dziś tzw. naturyzm, nagość - będziemy o tym rozważać za miesiąc. Natomiast zastanówmy się: kto w czasach starożytnych chodził nagi?

Niewolnik wystawiony na pokaz na targu, którego sprzedawano z rąk do rąk.

Do takiego niewolnika miał prawo kto inny, na przykład diabeł.

I tu mamy to wyjaśnienie tego wersu Izajasza. Bóg najpierw nas musi uwolnić, umyć, oczyścić, a potem przyodziewa nas w szaty zbawienia i na to nakłada płaszcz sprawiedliwości.

Nie jako pelerynę do paradowania, ale jako tarczę prawości, bo w słowie sprawiedliwość jest zawarte słowo prawość.

Tymczasem nasze rozumienie sprawiedliwości ograniczamy do nieprzekraczania 10 przykazań, czyli my nie będziemy Bozi denerwowali, a Bozia ma nam za to błogosławić. Sami, tak bardzo często robimy.

Tyle, że takie myślenie, takie targowanie się z Panem Bogiem, że ja dam na Mszę Świętą lub zrobię jakiś dobry uczynek to Bozia musi się mi odpłacić – to jest czyste bałwochwalstwo, bo traktujemy Pana Boga jako bankomat, a nie jako Ojca.


Sięgnijmy do znanych przypowieści. W przypowieści o synu marnotrawnym uznajemy za sprawiedliwe, że syn przychodzi do Ojca i mówi umarłeś dla mnie, daj mi połowę majątku. Zapewne większość z nas nie pochwali tego, ale jednocześnie większość z nas uzna, że jeśli coś się synowi należało to nie ma tu żadnej niesprawiedliwości.

Tymczasem bywa, że takim myśleniem szantażujemy Boże Miłosierdzie, zapominając, że Bóg jest i miłosierny i sprawiedliwy, a nie tylko miłosierny.


Bywa tak, że jeszcze większą niesprawiedliwość przypisujemy Panu Bogu słuchając przypowieści o 10 talentach. Jak to jeden dostał 1 talent, drugi 2 talenty, a jeszcze inny 5 talentów? Mamy pokusę nazwać Boga takim nieludzkim, niesprawiedliwym.

Także pracownicy, którzy przyszli pracować do winnicy dostali równo po jednym denarze, ale my uważamy, że to niesprawiedliwe.


Nawrócona kobieta, Marta Przybyła wydała w ubiegłym roku tomik poezji „Katowiersze”.

Jeden z tych wierszy pt ”Niesprawiedliwa sprawiedliwość” idealnie oddaje ten błędny sposób naszego myślenia o Bogu Ojcu. Posłuchajmy:

Niesprawiedliwa sprawiedliwość:

„Nadal tylu gorszy się Bogiem co szasta miłosierdziem na prawo i lewo.

Kobiety żyjące z nierządu i celników przesuwa na przód kolejki.

Nadal tylu liczy, że dostanie więcej niż denara, bo byli od początku …

Dzięki Bogu, On sam taki nieludzki”.


Taki sam scenariusz opisał George Orwell w książce 1984 gdzie są równi i równiejsi.

Definicja sprawiedliwości jest w przypowieści o 10 talentach. Jest wiele komentarzy biblijnych, które przeliczają 1 talent na sztabki złota.

Inne motywują nas do samorozwoju i szlifowania talentów.

Ale jeśli przypomnimy sobie poprzednią konferencję o siłach, które działają na rodzinę – sile dośrodkowej i odśrodkowej to pamiętamy, że czas jest jednostką budowania miłości, a zarabianie pieniędzy pożera nasz czas.

W tym kontekście znane wyrażenie Edgara Allana Poe, że czas to pieniądz nie jest prawdziwe.

Miejmy na uwadze, że kapitaliści cytują tylko tego wyrażenia. Cały cytat brzmi: „Czas to pieniądz, a pieniądz to więcej niż czas.”
Przywołujemy tu czas jako jednostkę fizyczną, jako miarę, by udowodnić, że Pan Bóg jest sprawiedliwy.


Bóg Ojciec daje nam łaskę miarą dobrą, utrzęsioną, ale my tego nie wykorzystujemy, marnujemy tę łaskę i wychodzi z tego niesprawiedliwość, o którą oskarżamy Pana Boga.

Ile zatem wart jest czas?

Ile wart jest rok wie student, który nie zdał egzaminu z anatomii na medycynie lub podwójnego całkowania na egzaminie z matematyki na studiach technicznych.

Ile wart jest miesiąc wie więzień, któremu wstrzymano przepustki lub matka, która rodzi wcześniaka w szpitalu.

Ile wart jest dzień wie pacjent onkologii, który może jeszcze jedne dzień przeżyć dzięki transfuzji krwi.

Ile warta jest godzina wiedzą zakochani z wytęsknieniem czekając na spotkanie.

Ile warta jest minuta wie ten komu uciekł pociąg, autobus lub samolot.

Ile warta jest sekunda wie ofiara wypadku drogowego, która mogła zginąć.

Ile warta jest milisekunda wie sportowiec, który zajął drugie miejsce na olimpiadzie.

A zatem ile wart czas?

Czas jest bezcenny, ale nie możemy go ani zatrzymać, ani cofnąć.

Jeśli zatem w przypowieści o talentach zamiast talentów wpiszemy lata, dni, godziny to przestaniemy myśleć, że Pan Bóg jest niesprawiedliwy!

To człowiek, zwłaszcza młody człowiek uważa, że ma mnóstwo czasu, ale człowiek po 50-tce już wie, że wszystkiego nie zdoła dokończyć i wybiera to co wartościowe, a jeszcze starszy człowiek wie, że nie ma już czasu wcale.

A zatem sprawiedliwość do nie równość.

Sprawiedliwość to nie egalitarność. Sprawiedliwość to nie jednakowość.


Święty Józef gdyby tylko i wyłącznie przestrzegały prawa mojżeszowego to Maryja byłaby ukamienowana, a jednak wypełnił prawo miłością, można rzec znalazł kruczek prawny i wziął winę na siebie, by ratować Maryję i Jezusa.

Tymczasem, dobrze wykorzystał dany mu czas i okazał prawość serca nad przepisami prawa.

Spróbujmy wyobrazić sobie co ma zrobić Pan Bóg, gdy kibice jednej drużyny modlą się o zwycięstwo swojej drużyny, ale też o to samo modlą się kibice drużyny przeciwnej.

A zatem jaki wynik jest sprawiedliwy, czasem nie wystarczy remis i musi być dogrywka i rzuty karne.

Kto ma wygrać? Lepszy? Czy zawsze wygrywa ten kto jest lepszy?

Żyjemy niestety w czasach równych i równiejszych obywateli.

Żyjemy w czasach, gdy w można powiedzieć, że wyrok sądu jest niesprawiedliwy i można go nie respektować. Czy sądzie zawsze wygrywa prawda, czy może ten, którego stać na lepszego adwokata?


A zatem czy w życiu społecznym może dziś, na tym świecie zapanować sprawiedliwość?

Sługa Boży Robert Schuman, którego obecnie trwa proces beatyfikacyjny, jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej, dwukrotny premier Francji i przewodniczący Parlamentu Europejskiego całe swoje życie poświęcił sprawie sprawiedliwości społecznej, pojednaniu narodów, likwidacji granic między ludźmi, między narodami i przebaczeniu wyrządzonych krzywd.

Schuman uważał, że każde działanie jest lepsze niż rezygnacja.

Współczesna epoka postawiła na szali sprawiedliwości z jednej strony wolność religijną, a z drugiej strony tolerancję.

My, jako synowie i córki Świętego Józefa mamy być sprawiedliwi.

Przestrzegać prawa, a to co nie jest zapisane w prawie wypełniać przykazaniem miłości Pana Boga i bliźniego.

Jeśli na szali sprawiedliwości przeważy swawola i niczym nieograniczona tolerancja wszystkiego, czyli zasada co komu do głowy przyjdzie to świat upadnie, ale też jeśli jako ludzie wierzący nie uznamy prawa do tolerancji to świat też upadnie. Nie możemy być ludźmi zionącymi agresją.

Jeśli syn czy córka przestali chodzić do Kościoła, to na siłę ich tu nie zamkniemy.

My, mamy postępować jako uczniowie Chrystusa, a sprawiedliwość i osąd zostawić Panu Bogu, bo nikt z nas nie jest bez winy i tylko grzesznik może poznać Boże Miłosierdzie.